środa, 29 lipca 2015

Pamiętnik Dziwoląga - Dzień 3

Więc jak? Zastanowiłeś się? Już wiesz dlaczego ludzie mnie nienawidzą?

Myślisz, że jestem Emo? Lesbijką? Może myślisz, że jestem rozpuszczonym bachorem?

Nie. Żaden z tych powodów nie jest prawdziwy.


Może ci wydawać się to bardzo błahym powodem, ale dla mnie nim nie jest.

Jestem... gruba, brzydka i głupia + do niczego się nie nadaję.

Pamiętam jak kiedyś uważałam, że jestem w porządku i kochałam siebie, swoje ciało. Potem zaczęły się problemy w postaci wyzywania przez kolegów i koleżanki. Ktoś krzyknął: "Jesteś gruba!". Potem ktoś inny: " Ale ty jesteś brzydka!".

Tak to się zaczęło...

Na początku starałam się ich nie słuchać. Byłam odporna na wyzwiska, ale niedługo później mój mur zaczął się sypać. Im więcej pojawiało się komentarzy takiego typu, tym bardziej zaczynałam w nie wierzyć.


Zaczęłam częściej spoglądać w lustro i odkrywać swoje niedoskonałości. Widziałam lekki brzuszek, masywne uda i wielki tyłek. Uważałam wszystkie swoje koleżanki za idealne, a w sobie dostrzegałam jedyne wady. Starałam się bardziej dbać o swój wygląd. To jednak, nic nie dawało.


Kiedyś ktoś powiedział, że znośnie śpiewam. Uznałam to za komplement. Postanowiłam ćwiczyć i miałam nadzieję, że nie wychodzi mi to tak źle. Potem jednak zaczęłam się spotykać z coraz to większą ilością negatywnych komentarzy na ten temat. Przestałam ćwiczyć. Na lekcji muzyki nie śpiewałam, z obawy przed wyśmianiem. Tak już zostało.


Kiedyś w internecie natknęłam się na blog dziewczyny, która się cięła. Pisała, że daje to ukojenie i odwodzi od problemów życia codziennego. Postanowiłam spróbować, ale trochę się bałam. Nie. Po postu stchórzyłam i nie zrobiłam tego.


Jednak... nadszedł taki dzień, kiedy szczególnie się na mnie uwzięli. Ktoś popchnął mnie na ławkę tak mocno, że miałam wielkiego siniaka na plecach przez kilka następnych tygodni.Wtedy wróciłam do domu i... zwyczajnie się rozpłakałam. Czułam wielki ból, który rozdzierał mnie od środka. Myślałam, że już nic nie pomoże i wtedy.... przypomniałam sobie o sposobie na radzenie sobie  problemami tej dziewczyny z internetu.

Rodziców akurat nie było w domu, więc miałam szczęście. Wzięłam ostry nóż i poszłam do łazienki...
Usiadłam na zimnych kafelkach i.....
Zrobiłam pierwsze cięcie - na nadgarstku.
Moja ręka krwawiła, ale nie czułam już bólu, z którym próbowała uporać się moja psychika.
Pozostał jedynie ten fizyczny, który sama sobie zadałam.
To było...
Niesamowite!
Tak łatwo mogłam się uwolnić od problemów chociaż na chwilę....
Stwierdziłam, że częściej będę używała tego sposobu...

Już miałam zrobić następne cięcie, kiedy usłyszałam, że drzwi na dole się otwierają...


Jak myślisz co zrobiłam? Dam ci czas na wymyślenie scenariusza.

Nie martw się, jutro znów się spotkamy...

A jak na razie....


Do zobaczenia następnym razem, Pamiętniczku…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz